Forum 80th Strona Główna 80th
Tawerna pod 80tką
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy     GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Troubles at the homefront
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum 80th Strona Główna -> Jak Upadają Potężni / Główna kampania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
White Lion
PrzeMadaFaka



Dołączył: 09 Maj 2007
Posty: 932
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kielce

PostWysłany: Czw 14:54, 26 Lut 2015    Temat postu:

Do celu zostało wam naprawdę niewiele.

Pomimo tego na usilną prośbę Malika zdecydowaliście się spróbować znaleźć bezpieczne miejsce i pozwolić mu się przespać i odnowić swoje czary.
Odeszliście od miejsca walki na kilkaset kroków, wspięliście się na drzewo i weszliście wysoko chowając się w jego koronie.
Przywiązaliście się do drzewa pasami, a Gerhard zszedł niżej żeby wypatrywać demonów.

Przez pierwszą godzinę niewiele się działo choć nikt z was mimo, że zmęczony nie odważył się usnąć. Tylko Malik niespokojnie wiercił się na gałęzi.
Po około godzinie Malik zaczął bluzgać przekleństwami.
Powiedział, że nie może w żaden sposób zasnąć, a jak tylko zamknie oczy to widzi pokryte popiołem pustkowie i atakujące go demony i zaraz się budzi.

Z ciężkim sercem zdecydowaliście się zejść z drzewa i kontynuować wędrówkę.
Niby trochę odpoczęliście ale unoszący się w powietrzu popiół, wzbijany dodatkowo waszymi krokami powoduje że bardzo ciężko wam się oddycha i co chwilę wstrząsa wami mokry kaszel jak gdyby płuca ze wszystkich sił broniły się przed wdychanym popiołem.

Krok za krokiem szliście przed siebie wierząc, że idziecie w dobrym kierunku.
Wasze obrania, dłonie, twarze i broń oblepiona jest cała tłustym, białym popiołem.
Idąc wzniecacie wokół siebie białe chmury utrudniające zarówno widzenie jak i oddychanie.
Oprócz tego cały las wypełnia ciemnoszary opar mgły.
Idąc potykacie się o korzenie których nie możecie dostrzec.

Po około pół godziny dostrzegacie przesuwający się równo z wami kilkadziesiąt metrów od was, po prawej stronie kształt idącego demona.
Po chwili taki sam dostrzegacie po lewej stronie.
Nie zbliżają się do was, a jak się zatrzymujecie to zatrzymują się razem z wami.
Nie widząc innego wyjścia ruszacie dalej.
Nagle Glami z jękiem bólu potyka się o coś i upada na ziemię.
Jak się podnosi to w ręce trzyma hełm z czaszką w środku, cały pokryty popiołem.
Przeciera kawałkiem futra rozmazując popiół i waszym oczom ukazuje się srebrny hełm z symbolem Helma. Cały Hełm jest wyraźnie nadpalony a czaszka również nosi ślady ognia.

Przez chwilę rozglądacie się wokół i dostrzegacie w chmurach popiołu niewyraźne ślady ciał ludzi i koni, powbijane gdzieniegdzie miecze. Wszystko spalone, martwe i przykryte popiołem.
Nie tak dawno temu, w tym miejscu musiała się obyć jakaś bitwa.
Czyżby to były ślady znanej wam krucjaty ?

Po kilku minutach ruszacie dalej.
Zwątpienie zaczyna wkradać się w wasze serca.
Czym są wasze siły w porównaniu do potęgi rycerzy i paladynów którzy brali udział w krucjacie ?
Jakie są szanse że pokonacie Księcia Demonów ?
Jakie są szanse że wasze poświęcenie cokolwiek zmieni ?
Jakie są szanse że wrócicie żywi do domu ?

Z ciężkimi myślami ruszacie dalej.
Nieświadomie wasze ramiona kulą się, ręce opadają w kierunku ziemi, głowy pochylają się a nogi zaczynają szurać po ziemi..
Po kilku minutach jednak przypominacie sobie jak wiele od Was zależy i jak wielu ludzi pokłada w was nadzieję.
Wiecie, że jeśli zawiedziecie to będzie to oznaczało śmierć nie tylko waszą ale też zagładę Szańca, Yartar i pewnie jeszcze niejednego z małych miasteczek w pobliżu Wysokiego Lasu.
a przecież wiarę w Was pokłada sam Khelben Czarnokij i Lady Alustriel z Silverymoon.
Nie możecie przegrać !
Nie możecie zawieść !
Nie możecie zginąć ! (przynajmniej na marne)

Z tymi myślami zebraliście się w sobie i z większym wigorem ruszyliście naprzód.
Czując, że cel jest już bliski rzuciliście na siebie pozostałe jeszcze wam czary ochronne, przygotowaliście lub wypiliście mikstury, sprawdziliście broń i ruszyliście na przód żeby przebyć te ostatnie kroki i przekonać się co was czeka.

Najpierw zmieniło się powietrze.
Stało się najpierw ciepłe, a później nawet gorące.
Potem zgęstniała mgła.
Stało się ciemno jakby zbliżał się wieczór.
Później skończyły się drzewa.
I wtedy stanęliście na chwilę w miejscu oszołomieni widokiem, jaki rozpostarł się przed wami.

Na dużej, wypalonej ogniem do korzeni polanie u podnóża góry siedzi Książe Demonów.
Taki jak go wam pokazałem na sesji.
Wysoki na ponad 4 metry, masywny, z ogromnym mieczem, ogonem i skrzydłami.
Siedzi na uformowanym z ogromnej skały tronie, a z pod jego ciała wypływają stróżki roztopionej lawy.
W pobliżu tronu unosi się nad ziemią półpreźroczysta ognista sfrea w środku której rozkrzyżowany w powietrzu wisi Paladyn w złotej zbroi z symbolem Helma na piersi, mieczem smętnie zwisającym z dłoni i z podbródkiem opartym na piersi.
Co kilka chwil z otaczającej go sfery strzela w niego promień ognia i widzicie jak paroksyzm bólu wstrząsa jego ciałem.
Oprócz niego widzicie jeszcze 3 pagórki które po uważnym przyjrzeniu okazują się być resztkami spopielonych postaci w zbrojach zwiniętych w kłąb w pozycji klęczącej.

Z boku, lekko za tronem stoi stworzony z ciemnego płomienia portal tak wysoki że nawet słoń bez trudu by przezeń przeszedł.
Obok niego stoi nieruchomo ogromny żywiołak ognia - walczyliście z Takim przy pierwszej potyczce z demonami przy Szańcu.

Powietrze na polanie drży od unoszącego się żaru, a płatki popiołu unoszą się w powietrze przy najmniejszym ruchu.

Po jednej stronie tronu stoją 2 Wielkie Demony, a po drugiej jeden.
Na polanę wychodzą spomiędzy drzew dwa Wielkie Demony które towarzyszyły Wam w ostatnim odcinku Waszej wędrówki. Dołączają do pozostałych.
Oprócz tego, na skałach za plecami Tronu stoi lub kuca wiele dziesiątek małych, krótkorogich demonów.

Nieświadomie zrzucacie na ziemię futra i plecaki oraz torby. Nie będą wam tutaj potrzebne.
W ślad za nimi leci dodatkowa broń, łuki, kusze.
Wasze dłonie zaciskają się na rękojeściach broni, świętych symbolach i drzewcu laski.
Pod nosem powtarzacie wszystkie znane wam modlitwy do Bogów, Szczęścia i Strażników Losu.

Mnich obok was spokojnie składa swój płaszcz, oraz torbę. Na nich kładzie skrzyżowane bronie Kama. Wypowiada jakieś słowo i jego złote obręcze na przedramionach zaczynają lśnić niebieskim światłem. Jego oczy błyszczą podnieceniem. Odwraca w waszą stronę głowę i mówi:
"Ja załatwię te dwa małe po prawej stronie (wskazując na dwa Wielkie Demony). Potem wam pomogę z dużym"
i rusza biegiem na polanę.

Ruszacie za nim...

Nie wiecie czy to przeżyjecie tą walkę.
Nie macie wielkich szans na zwycięstwo.
Ale wiecie że żeby mieć choćby minimalne to musicie walczyć z całych sił i wykorzystać każdy fortel, każdy atut, każdy czar i każdy przedmiot który macie.
Jeżeli to zrobicie i wam się uda to nawet jak zginiecie to przez stulecia będziecie pamiętani w legendach tego świata.
Jeśli zawiedziecie to przepadniecie wśród setek tych którym się nie udało.


Życzę Wam Powodzenia !


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez White Lion dnia Czw 15:26, 26 Lut 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ZjedzBabciKorale
PrzeMadaFaka



Dołączył: 08 Maj 2007
Posty: 688
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 25 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kielce

PostWysłany: Sob 15:59, 28 Lut 2015    Temat postu:

hehe, dobre jaja Smile)

będziemy mieli przed sobą: Księcia, żywiołaka i 5 wielkich demonów, nie licząc tłumu mniejszych za Księciem

mnich ma zająć się dwoma wielkimi demonami a my, jak rozumiem, resztą

czekam na pobłażliwość MG lub kolejne deus ex machina


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
White Lion
PrzeMadaFaka



Dołączył: 09 Maj 2007
Posty: 932
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kielce

PostWysłany: Wto 10:55, 10 Mar 2015    Temat postu:

Ah co to była za Bitwa...

Żar ognia trzaskał w powietrzu zwijając końcówki waszych włosów.
Wzbijany z powietrze popiół zatykał wam usta i utrudnia oddychanie,
Potężne, górujące nad wami sylwetki Demonów przesłaniały wszystko wokół.
Strach, zwinięty w kłębek gdzieś na dnie brzucha zamienił się w ponurą determinację i wolę walki.

Wasze miecze z oporem przecinały skórę demonów uwalniając spod niej ogień i krew.
Wasze ciała otoczone było magią modlitwy Sharuna oraz mocą tajemnych zaklęć Malika.

Glami syn Glamdringa stanął bohatersko u stóp kamiennego tronu i rzucił wyzwanie samemu Księciu. Książe Demonów przyjął wyzwanie obwieszczając to wokoło swoim rykiem.
Rozpoczął się ich nierówny pojedynek.

Sharun bardzo szybko zrozumiał, że jeśli macie mieć choćby cień szansy na przeżycie to musi ponownie użyć Kuli Światła i pozbyć się chmary małych demonów atakujących was z każdej strony.

Gerhard wdał się razem z Opadającym Liściem w walkę z Wielkimi Demonami ignorując na razie Księcia.

Prawie od razu zdecydowaliście się użyć lodowych kryształów podarowanych wam przez Khelbena. Okazało się, że przyzywają one potężne i stare żywiołaki wody, które rod razu rzuciły się na ogniste demony.

Walka trwała i trwała. Wymienialiście z Demonami cios za cios i zaklęcie za zaklęcie.
Powoli Większe Demony oraz ich żywiołak ognia zaczęły ginąć.

Jednak Glami coraz bardziej odczuwał rany zadawane potężnym płonącym ostrzem Księcia Demonów i już kończyły mu się sposoby magicznego leczenia i wiedział że długo nie potrwa zanim wypuści z dłoni topór i upadnie na ziemię.
A Gerhard jakby w ogóle się nie interesował Księciem Demonów i wbiciem mu mieczy w serce tylko z upodobaniem walczył z Wielkimi Demonami okazyjnie zabijając małe, kulące się przed światłem Sharuna demony.

Malik unosił się wysoko w powietrzu, bezpieczny od mieczy demonów i rzucał czar za czarem wspomagając ostrza walczących. Raz pojawiła się ogromna prawie 3 metrowa dłoń i włączyła do walki. W innej chwili kolorowe promienie przeniknęły przez demony powodując ich wściekły ryk. Pioruny, Magiczne Pociski i Lodowe Ściany były na porządku dziennym. Nawet w pewnym momencie na polu walki pojawiła się mała, drewniana chatka.

W pewnym momencie zorientowaliście się, że na polu walki został z wrogów tylko Książę Demonów. Wszystkie jego Wielkie Demony oraz Żywiołak Ognia zostały zniszczone. Niestety odbyło się to kosztem większości waszych zaklęć oraz zginęły w walce wasze 4 żywiołaki wody.
Również dwojący się i trojący w walce Opadający Liść upadł bez czucia na ziemię pod jednym z ciosów miecza Księcia Demonów.

W tym momencie Glami poczuł że musi odbiec od walki i wypić kilka mikstur leczenia bo bez tego nie przetrwa nawet jednego ciosu.
Niestety demon zniknął i pojawił się naprzeciw Glamiego. Złapał go jedną pazurzastą łapą za ramię i wbił głęboko w lewy bok ostrze swojego wielkiego miecza.
Glami z jękiem osunął się po ścianie domku na ziemię.

Na Księcia rzucił się Gerhard z Malikiem oraz Sharun, który przerwał działanie Światła z Kuli.
Za pomocą magii Malika Gerhard raz za razem próbował wbić w pierś Demona oba miecze lecz skóra demona była tak gruba że mu się to nie udawało.

W końcu udało mu się wbić jeden z mieczy lecz gdy opadł na ziemię prawie potknął się o ciało Sharuna który dzielnie przyjmował na siebie ciosy Księcia aby dać Gerhardowi więcej czasu.

I w końcu, wydawało się że to już ostatni raz i że jak się nie uda to wszyscy zginiecie, Gerhard, uniesiony resztkami magii Malika wbił drugi miecz w pierś Księcia Demonów wypowiadając przy tym Jego imię.

Rozbłysło światło, powietrze wokół zapłonęło od agonalnego ryku umierającego demona i Książę przewrócił się na ziemię, a po chwili obrócił się a popiół. Przez całą polanę przetoczyło się echo jego ryku i wyładowanie jakiejś energii.

Gdy ci co ostali się na nogach rozejrzeli się wokół dostrzegli znikające w lesie niedobitki małych demonów, a ognisty portal zgasł i wypełniającego go płomienie zniknęły.

Malik od razu wlał w usta Malika, Sharuna oraz Gimliego mikstury leczące.

Po przeszukaniu polany odkryliście magię emanującą z tronu oraz portalu oraz kilka przedmiotów:
- płonące serce demona
- czarny błyszczący kryształ emanujący wielką mocą
- wygasły dwuręczny miecz ale bez czubka
- czarny obsydianowy miecz krótki, idealnie wyważony


Przypomnieliście sobie o Paladynie zamkniętym w kuli ognia i wspólnymi siłami uwolniliście go z złego zaklęcia.
Z początku był trochę oszołomiony ale później gorąco wam podziękował, przywołał znikąd swojego paladyńskiego rumaka i udał się na nim do Silverymoon zobaczyć kto z jego krucjaty przeżył.

Obiecał wam, że za kilka tygodni będzie wracał do Amn i odwiedzi was w Szańcu.

Również pożegnał się z wami Opadający Liść.
Podziękował wam za uzdrowienie, zaprosił kiedyś do odwiedzenia klasztoru w górach na południu oraz życzył wielu równie udanych walk jak ta.
Następnie odszedł polować na demony w drodze powrotnej do swojego klasztoru.

Po chwili zastanowienia postanowiliście przespać się w magicznej chatce Malika, a następnego dnia wyruszyć do Szańca, do domu Smile
Rankiem jeszcze spróbowaliście z sukcesem rozbić na kawałki kamienny łuk pozostały po ognistym portalu oraz "rozpękliście" na pół kamienny tron.

Później już tylko modlitwa Sharuna i powrót do Szańca.

Uczta, radość i śpiewy nie miały końca.
Od razu posłaliście do Yartar gońców z pomyślnymi wiadomościami oraz po uzupełnienie zapasów trunków i jedzenia.

Powiadomiliście też Khelbena, który wam szczerze podziękował za pokonanie Księcia Demonów i uratowanie tysięcy istnień ludzkich.

Po dwóch dniach udaliście się magicznie do Waterdeep aby w tamtejszych świątyniach wyleczyć plugawe rany zadane przez demony, które nie chciały się w inny sposób wyleczyć.

Malikowi udało się czasowo powstrzymać nałożone na siebie przekleństwo ale dowiedział się że aby całkowicie go uwolnić trzeba by zniszczyć posiadaną przez złego czarownika część ciała Malika.

Jedynie Glami cały czas narzeka na niegojącą się ranę w lewym boku na wysokości żeber. Żadne czary leczące nie chcą jej zamknąć.
Cały czas ma zabandażowany bok i co jakiś czas krzywi się chwytając za bok z wyraźnym bólem.

Po około 10 dniach swój do Szańca przybyła Lady of Silverymoon wraz ze swoją Gwardią Honorową na Gryfach. Przywieźli w darze 2 młode gryfy i wraz ze wskazówkami dotyczącymi ich hodowli przekazali je Nandarowi.

Oczywiście nie obyło się bez uczty Smile

Również ze świątyni Lathandera w Waterdeep przybyli kapłani przekazując wam w darze potężną buławę do walki ze złymi istotami oraz odbierając przekazaną przez Sharuna Świętą Kulę Światła.
Dodatkowo jeden z kapłanów którzy przybyli wspomóc Was w obronie Szańca i Yartar zdecydował się pozostać w Szańcu do pomocy i asysty w budowie Świątyni Sharunowi.

Po kolejnych kilku dniach odwiedzili was Paladyni wracający z Silverymoon do Amn i spędzili kilka dni u was w Szańcu.
Porozmawialiście z nimi długo o gildii czarodziejów z Amn, o Demonach i o walce dobra ze złem.
W ramach podziękowania za uratowanie życia oraz jak wyraz szacunku dla waszych zasług podarowali wam tarczę z łusek błękitnego smoka.

W sumie spędziliście w szańcu 3 tygodnie i w pełni odpoczęliście po zdarzeniach w Wysokim Lesie.

Prace odbudowy wioski w Szańcu trwają pełną parą i mają się już ku końcowi. Tak naprawdę w większości przypadku wystarczyło położyć nowe dachu na chałupach i tylko kilka z nich trzeba było postawić od nowa.

Również ruszyły już prace umocnienia mostu na rzece, a Kalin rozpoczął rekrutację nowych najemników na miejsce kilku zabitych w walkach o Szaniec.

W międzyczasie puściły mrozy i roztopiła się większa część śniegu.
Teraz na dworze jest wesołe błotko a temperatura rzadko spada poniżej zera.

W powietrzu czuć nadchodzącą wiosnę...

_________________________________________
W taki oto sposób zakończyła się szczęśliwie kampania Troubles at the Homefront.
Oczywiście nie jest to koniec dziejów Wilczego Szańca ani tym bardziej Waszych postaci, tym niemniej pewna ich część uległa zakończeniu Smile


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez White Lion dnia Wto 13:40, 10 Mar 2015, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ZjedzBabciKorale
PrzeMadaFaka



Dołączył: 08 Maj 2007
Posty: 688
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 25 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kielce

PostWysłany: Czw 9:48, 12 Mar 2015    Temat postu:

dzięki za opis, dzięki za grę, było fajnie Smile

z niecierpliwością czekam na dalsze przygody, świat leży u naszych stóp panowie - jak to mówią: the world is your oyster! Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum 80th Strona Główna -> Jak Upadają Potężni / Główna kampania Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

Skocz do:  

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 phpBB Group

Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson (http://www.eddingschronicles.com). Stone textures by Patty Herford.
Regulamin